Podróże poprawiają naszą wyobraźnię, zaspokajają naszą ciekawość i przypominają nam, jak wiele mamy ze sobą wspólnego.
Deborah Lloyd
W dniach 20–23 maja wybraliśmy się na długo wyczekiwaną szkolną wycieczkę do Londynu. Już sam lot samolotem dostarczył wielu emocji – od ekscytacji związanej ze startem po gorączkowe sprawdzanie, czy paszport na pewno jest w kieszeni. Po wylądowaniu rozpoczęliśmy czterodniową przygodę pełną zabytków, pięknych widoków, przejazdów londyńskim metrem i słynnymi czerwonymi piętrowymi autobusami. Naszą bazą noclegową była spokojna dzielnica Kilburn, z której każdego dnia wyruszaliśmy na podbój brytyjskiej stolicy.
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania City of London – najstarszej części miasta, gdzie nowoczesne szklane wieżowce stoją obok budynków pamiętających wiele stuleci. Spacerując ulicami, mogliśmy poczuć wyjątkowy klimat miejsca, które jest jednym z najważniejszych centrów finansowych świata.
Następnie odwiedziliśmy majestatyczną St Paul's Cathedral. Ogrom kopuły zrobił na nas ogromne wrażenie. Katedra zachwyciła swoją architekturą i bogatą historią.
Kolejnym punktem programu był Millennium Bridge – nowoczesny most dla pieszych łączący oba brzegi Tamizy. Dla fanów kina było to szczególnie ciekawe miejsce, ponieważ most pojawił się w filmie Harry Potter and the Half-Blood Prince, gdzie został zniszczony przez Śmierciożerców. Na szczęście podczas naszej wizyty most był w doskonałym stanie, więc mogliśmy bezpiecznie przejść na drugą stronę, podziwiając przy tym piękne widoki na rzekę i panoramę Londynu. Wielu uczestników wycieczki z uśmiechem przypominało sobie filmowe sceny, próbując odnaleźć miejsca znane z ekranizacji przygód młodego czarodzieja.
Tuż obok mogliśmy obejrzeć Shakespeare's Globe Theatre – jest to rekonstrukcja teatru, w którym wystawiano sztuki Williama Szekspira. Przez chwilę mogliśmy poczuć się jak widzowie sprzed kilkuset lat.
Przyszedł także czas na chwilę odpoczynku i coś smacznego. Odwiedziliśmy Borough Market – jeden z najstarszych i najbardziej znanych targów spożywczych w Londynie. Już od wejścia przywitały nas aromaty potraw z różnych stron świata. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie – od tradycyjnych brytyjskich przekąsek po dania kuchni azjatyckiej, włoskiej czy meksykańskiej. Była to doskonała okazja, aby spróbować nowych smaków i nabrać sił przed dalszym zwiedzaniem. Kolorowe stoiska, gwar rozmów i wyjątkowa atmosfera sprawiły, że Borough Market okazał się jedną z najsmaczniejszych atrakcji całego wyjazdu.
Na zakończenie dnia dotarliśmy do Tower Bridge, jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli Londynu. Dowiedzieliśmy się, że jego środkowa część może się podnosić, aby przepuścić większe statki płynące po Tamizie. Spacerując w jego pobliżu, podziwialiśmy zarówno sam most, jak i panoramę miasta, wśród której można zobaczyć znajdujący się tuż obok Tower of London. Było to jedno z tych miejsc, które zna się ze zdjęć i filmów, ale dopiero na żywo robi naprawdę ogromne wrażenie. Oczywiście nie mogło zabraknąć pamiątkowych zdjęć – przez chwilę każdy z nas był prawdziwym londyńskim turystą.
Drugiego dnia wsiedliśmy na statek i odbyliśmy rejs po River Thames. Podczas rejsu mieliśmy okazję nie tylko podziwiać londyńskie zabytki z zupełnie innej perspektywy, ale również poćwiczyć język angielski. Przewodnik opowiadał o mijanych atrakcjach wyłącznie po angielsku, dzięki czemu mogliśmy sprawdzić swoje umiejętności słuchania w praktyce. Choć niektóre słówka były dla nas nowością, większość ciekawostek udało się zrozumieć, a taka forma nauki okazała się znacznie ciekawsza niż szkolna lekcja. Dzięki temu przekonaliśmy się, że znajomość języka obcego naprawdę przydaje się podczas podróży.
Dopłynęliśmy do Greenwich – miejsca, przez które przebiega południk zerowy. W Royal Observatory mogliśmy stanąć jednocześnie na półkuli wschodniej i zachodniej. Niektórzy wykorzystali ten moment do zrobienia zdjęć dokumentujących ich „podróż między światami”.
Następnie odwiedziliśmy dzielnicę Canary Wharf , gdzie oprócz nowoczesnych wieżowców mogliśmy podziwiać również wyjątkowe, luksusowe samochody, które często pojawiały się na ulicach tej biznesowej części Londynu. Wśród szklanych drapaczy chmur i eleganckich biurowców co chwilę mijały nas sportowe auta, które wyglądały jakby wyjechały prosto z salonu albo filmu akcji. Ten kontrast między spokojnym ruchem pieszych a głośnymi, efektownymi samochodami sprawiał, że okolica miała jeszcze bardziej „prestiżowy” klimat.
Prawdziwą atrakcją okazał się wjazd na taras widokowy The Garden at 120. Panorama Londynu zapierała dech w piersiach. Mogliśmy zobaczyć zarówno historyczne zabytki, jak i nowoczesne budynki i porobić fajne fotki.
Trzeci dzień był najbardziej intensywny. Naszym pierwszym punktem programu był Buckingham Palace – oficjalna rezydencja brytyjskiego monarchy i jedno z najbardziej znanych miejsc w całym Londynie. Już z daleka mogliśmy zauważyć tłumy turystów z różnych zakątków świata, którzy podobnie jak my chcieli zobaczyć słynny pałac na własne oczy. Przed ozdobnymi bramami panował prawdziwy gwar, a znalezienie idealnego miejsca do zdjęcia wymagało niekiedy sporej cierpliwości. Mimo dużej liczby odwiedzających, widok imponującej fasady budynku oraz otaczających go pomników i ogrodów zrobił na nas ogromne wrażenie. Przewodnik opowiedział nam o historii pałacu i życiu rodziny królewskiej, a wielu uczestników wypatrywało w oknach oznak obecności króla. Wizyta przy Buckingham Palace pozwoliła nam poczuć atmosferę miejsca, które od lat jest jednym z najważniejszych symboli Wielkiej Brytanii.
Następnie przeszliśmy przez St James's Park, gdzie mogliśmy odpocząć wśród zieleni i obserwować liczne wiewiórki i zielone papugi, które wyglądały, jakby doskonale wiedziały, że są jednymi z największych atrakcji parku.
Kolejnym ważnym punktem naszego zwiedzania było Westminster Abbey, które oglądaliśmy z zewnątrz. Już sama fasada budowli robi ogromne wrażenie – bogato zdobiona, pełna detali i przypominająca bardziej pałac niż kościół. Wysokie wieże i gotycka architektura sprawiają, że opactwo wygląda niezwykle dostojnie i majestatycznie. Stojąc przed budynkiem, mogliśmy poczuć jego historyczną rangę, ponieważ to właśnie tutaj odbywają się koronacje brytyjskich monarchów i spoczywa wiele znanych postaci. Mimo dużej liczby turystów wokół, miejsce zachowało swój wyjątkowy, podniosły charakter i zrobiło na nas duże wrażenie już samym swoim wyglądem z zewnątrz.
Kolejnym punktem naszego zwiedzania był Big Ben, czyli jedna z najbardziej rozpoznawalnych ikon Londynu i całej Wielkiej Brytanii. W rzeczywistości nazwa „Big Ben” odnosi się do samego dzwonu, który znajduje się w wieży zegarowej Pałacu Westminsterskiego, jednak potocznie określa się tak całą wieżę. Na żywo budowla robi ogromne wrażenie – jest wysoka, bardzo szczegółowo zdobiona i wygląda jeszcze bardziej imponująco niż na zdjęciach czy w filmach. Stojąc u jej podnóża, mogliśmy usłyszeć charakterystyczne wybicie godzin, które dodaje temu miejscu wyjątkowego klimatu. Wokół znajdowało się mnóstwo turystów, którzy podobnie jak my próbowali uchwycić idealne zdjęcie z tym symbolem Londynu. Cała okolica, wraz z budynkiem Parlamentu, tworzy niezwykle rozpoznawalny i reprezentacyjny widok miasta. Wizyta przy Big Benie była jednym z tych momentów, które na długo zostają w pamięci.
Kolejnym punktem naszego zwiedzania było Trafalgar Square – jedno z najbardziej znanych i tętniących życiem miejsc w Londynie. Plac robi ogromne wrażenie już na pierwszy rzut oka dzięki wysokiej Kolumnie Nelsona, otoczonej fontannami oraz licznymi rzeźbami lwów, przy których niemal każdy turysta robi sobie pamiątkowe zdjęcie. Wokół panował duży ruch, a atmosfera przypominała prawdziwe centrum spotkań ludzi z całego świata.
Będąc na Trafalgar Square, mieliśmy również okazję zobaczyć z zewnątrz National Gallery – imponujący budynek muzeum sztuki, który góruje nad placem swoją klasyczną, elegancką architekturą z charakterystycznymi kolumnami. Nawet sam widok z zewnątrz robił wrażenie i podkreślał rangę tego miejsca jako jednego z najważniejszych ośrodków kultury w Londynie. Cała okolica łączy w sobie historię, sztukę i miejskie życie, co sprawia, że Trafalgar Square jest jednym z najbardziej wyjątkowych punktów na mapie miasta.
Później dotarliśmy na Leicester Square – miejsce tętniące życiem, pełne ulicznych artystów, kin i turystów. Odwiedziliśmy tam również LEGO Store, gdzie od razu przywitały nas ogromne, kolorowe modele zbudowane z klocków – od postaci z filmów po miniaturowe londyńskie zabytki. W środku można było znaleźć mnóstwo zestawów, a niektórzy z nas z zainteresowaniem sprawdzali najnowsze kolekcje i robili zdjęcia imponującym konstrukcjom. Odwiedziliśmy także słynny sklep M&M’s World, który od razu przyciągnął naszą uwagę kolorami i ogromem słodyczy. W środku znajdowały się wielkie ściany wypełnione cukierkami M&M’s w różnych smakach i kolorach, które można było samodzielnie mieszać i kupować na wagę. Każdy mógł stworzyć własną „słodką mieszankę”, co szybko zamieniło się w małą rywalizację, kto dobierze najciekawsze kolory. Oprócz cukierków sklep oferował też mnóstwo gadżetów z charakterystycznymi postaciami M&M’s, a samo miejsce wyglądało bardziej jak kolorowa atrakcja turystyczna niż zwykły sklep. Zakupy tam były świetną zabawą i jednocześnie pyszną pamiątką z Londynu.
Na obiad udaliśmy się do Chinatown. Kolorowe bramy, azjatyckie restauracje i niezwykłe zapachy sprawiły, że przez chwilę mogliśmy poczuć się jak na innym kontynencie.
Po południu zwiedziliśmy British Museum, gdzie znajdują się skarby z całego świata. Liczba eksponatów była tak ogromna, że niektórzy doszli do wniosku, iż na dokładne obejrzenie wszystkiego potrzebny byłby co najmniej dodatkowy tydzień.
Wieczorem odwiedziliśmy Wembley Stadium – jeden z najbardziej znanych stadionów świata. Dla fanów piłki nożnej było to wyjątkowe przeżycie.
Dzień zakończyliśmy na Piccadilly Circus. Nocny Londyn zrobił na nas ogromne wrażenie – miasto wcale nie „zasypia”, tylko nadal tętni życiem, mnóstwo ludzi, kolorowe neony, ekrany reklamowe i uliczni artyści tworzyli wyjątkową atmosferę. Wszędzie słychać było rozmowy turystów i gwar miasta, a światła odbijające się od ulic nadawały całości niemal filmowy klimat. Londyn nocą pokazał nam zupełnie inne oblicze – bardziej dynamiczne, głośne i pełne energii niż w ciągu dnia.
Ostatni dzień rozpoczęliśmy od wizyty w Natural History Museum, które od razu zrobiło na nas ogromne wrażenie już samym wyglądem budynku. Zabytkowa, neogotycka architektura przypominała bardziej zamek lub katedrę niż muzeum, a szczególnie zachwyciła nas bogato zdobiona fasada z rzeźbami zwierząt i roślin.
W środku czekało na nas prawdziwe „królestwo natury”. Największą atrakcją były szkielety dinozaurów, w tym ogromny model tyranozaura, który wyglądał tak realistycznie, że niektórzy z nas odruchowo robili krok w tył. Duże wrażenie robiły też ekspozycje dotyczące trzęsień ziemi i wulkanów, gdzie można było poczuć, jak wygląda siła natury w praktyce.
Muzeum było bardzo nowoczesne i interaktywne, dzięki czemu zwiedzanie nie było nudne – można było dotykać, sprawdzać i eksperymentować. Natural History Museum okazało się miejscem, które łączy naukę z ciekawością świata i na długo zostanie w naszej pamięci.
Przed wyjazdem znaleźliśmy jeszcze czas na spacer po Kensington Gardens. Podczas spaceru mieliśmy dodatkowe szczęście do pogody – przez większość czasu świeciło słońce, co w brytyjskim klimacie wcale nie jest takie oczywiste. Spacerując po zielonych alejkach, mogliśmy w pełni cieszyć się spokojem i odpoczynkiem po intensywnym zwiedzaniu miasta. Promienie słońca odbijające się od stawów i soczysta zieleń trawy sprawiały, że park wyglądał wyjątkowo malowniczo.
Cała wycieczka nie byłaby tak udana, gdyby nie nasza pani przewodnik, która w ciekawy i często humorystyczny sposób opowiadała o Londynie. Dzięki niej zwiedzanie było nie tylko „odhaczaniem” kolejnych punktów, ale prawdziwą przygodą pełną ciekawostek i historii. Potrafiła zwrócić uwagę na detale, które łatwo byłoby przeoczyć, i sprawić, że nawet krótkie postoje zamieniały się w interesujące mini-wykłady. Dzięki jej zaangażowaniu Londyn poznaliśmy w sposób dużo bardziej żywy i zapadający w pamięć.
Przywieźliśmy ze sobą setki zdjęć, wiele pamiątek, mnóstwo wspomnień i przekonanie, że Londyn to miasto, do którego zdecydowanie warto wrócić.
„Choćbyś poznał ziemię całą,
Milion gwiazd jeszcze zostało!
Choćbyś gwiazdy znał na niebie,
Jeszcze musisz znać… sam siebie.“

09-530 Gąbin
ul. Aleja Jana Pawła II 16